Jak zostać optymistą zimą na dworcu PKP?

Czy 150-minutowe spóźnienie pociągu może mieć swoje zalety? Szczególnie jeśli na dworze jest -10, a na dworcu grzejniczki-mikruski i ludzie chodzący w tę i spowrotem, ciągle otwierający drzwi. Cóż, na spóźnienie pociągu nie mamy za bardzo wpływu, ale na własny nastrój już tak. Dlatego śmiało stwierdzam, że takie opóźnienie naszej podróży ma swoje zalety! Zapraszam na analizę mojego pokrętnego myślenia:-)

1. Po pierwsze, to jest dodatkowe 150 minut, kiedy w końcu możemy nadrobić czytanie książek, gazet i innych czytadeł, na które nie ma się czasu w codziennym przemijającym z prędkością światła życiu.

2. W czasie przedsesyjnym studenci (czyli na przykład ja) wiozą ze sobą materiały do nauki. Nauka jest jedynym interesującym zajęciem przez dodatkowe 150 minut. Wiecie, ile można się przez tyle czasu nauczyć?!

3. Słuchanie muzyki jest dobrym sposobem rozładowania stresu, a mając dodatkowo tyle czasu, możliwe, że jesteśmy w stanie (w końcu), przesłuchać całą naszą playlistę.

4. Jeśli gramy w jakąś grę na telefonie, to przez 150 minut, jesteśmy w stanie przejść całą masę leveli :D

5. Jedziemy z kimś? To zdecydowanie fantastyczne, że możemy nadrobić zaległości w rozmowach, na które nie mieliśmy czasu lub poznamy siebie nawzajem znacznie lepiej.

6. Jeśli już mowa o poznawaniu, to dlaczego nie zagadać do tego "ciasteczka" stojącego pod oknem, który nie potrafi znaleźć żadnych plusów zaistniałej sytuacji? Spróbujmy zarazić go dobrym humorem, a może przerodzi się to w dłuższą znajomość.


7. Po oglądaniu przez 2,5 godziny jednolitych ścian dworca, jesteśmy w stanie bardziej docenić piękno otaczającego nas świata. Śnieg w słońcu skrzy się milionem srebrnych drobinek, które unoszą się zwiewane z drzew przez pęd pociągu. Białe równiny na zmiane z zaśnieżonymi lasami pieknie się prezentują.

8. Mamy również czas na przejrzenie zdjęć na naszym telefonie. Wspomnienia na pewno wprawią nas w dobry humor, a te z wakacji może nawet spowodują, że zrobi nam się cieplej. 

9. To także odpowiedni moment na pobudzenie naszej kreatywności i stworzenie na przykład zabawnych przeróbek zdjęć naszych domowników.


Ja skorzystałam z punktów 2, 3, 7 i 9:) Niestety jadę sama, a moje "ciasteczko" zostało w domu. Książkę przeczytałam jadąc w drugą stronę, a gry jakoś mnie nie ciągnęły. Teraz rozkoszuję się ciepłym i całym tylko dla mnie przedziałem.
Moim postanowieniem na 2014 rok jest próba patrzenia na życie pod innym kątem, a wiąże się z tym przezwyciężanie natrętnego lenia:)

A jak z waszym znajdowaniem  plusów w sytuacjach "beznadziejnych"? Próbujecie żyć na przekór stereotypowi narzekającego na wszystko Polaka?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz