Hit ze styczniowego Glossybox

Pięć miesięcy temu zdecydowałam się na subskrypcję Glossybox(w przyszłym miesiącu dołączę do grona klientek vip^^). Zabierałam się do tego długo, ponieważ wiadomo, że 49zł nie wisi sobie na drzewie, a nikt nie gwarantuje mi, że kosmetyki, które do mnie trafią będą mi odpowiadały. Pierwsze pudełeczko postanowiłam kupić z kuponem zniżkowym znalezionym w gazecie z myślą, że po tym jednym zrezygnuję. "Niestety" już pierwsze powoduje uzależnienie;-) Ten dreszczyk emocji przy otwieraniu pudełeczka działa jak pyszny czekoladowy deser - wydziela się mnóstwo endorfin. Do tej pory najsłabszym pudełeczkiem jak dla mnie, było pudełeczko styczniowe, ale to właśnie o produkcie z tego pudełeczka chciałabym wam dzisiaj opowiedzieć.



Jeśli widzicie tę gąbeczkę po raz pierwszy podejrzewam, że jesteście tak samo sceptycznie nastawieni jak byłam ja.

Opis był krótki: Karmameju Konjac Sponge złuszcza i głęboko oczyszcza skórę twarzy, jednocześnie regenerując ją oraz stymulując przepływ krwi.

No cóż, skoro ją jednak dostałam, to trzeba było wypróbować to małe, twarde nie wiadomo w zasadzie co.

Zastosowanie produktu
Przed użyciem należy namoczyć gąbkę w wodzie, aż do momentu gdy stanie się miękka. Zaleca się usunięcie makijażu, a następnie wykonanie masażu gąbką okrężnymi ruchami. Po każdym użyciu należy wycisnąć nadmiar wody i powiesić ją w suchym miejscu. Nie należy przechowywać gąbki wewnątrz kabiny prysznicowej. Nieużywana przez dłuższy czas gąbka twardnieje, co jest zjawiskiem naturalnym.

Napełniłam miseczkę wodą i moczyłam gąbeczkę przez 5 minut. To, co wyjęłam z wody już bardziej przypominało gąbkę. Było miękkie, chociaż nadal dziwne. Ciężko mi nawet opisać jaka jest w dotyku, ale całkiem miła i miękka. Nałożyłam na nią trochę żelu do mycia twarzy, bo gdzieś znalazłam, że tak można.


Z opisów wynikało, że żel powinien się pienić lepiej niż pieni się sam, ale powiem szczerze, że pienił się gorzej. Mimo tego małego nieporozumienia, efekt był niesamowity. Twarz po umyciu gąbeczką była gładka i delikatna w dotyku jak po najlepszym peelingu.

Staram się jej używać regularnie co 3 dni, chociaż można to robić chyba codziennie, jednak wolę dać jej zawsze wyschnąć, a efekt utrzymuje się spokojnie przez te 3 dni. Po miesiącu stosowania zauważyłam, że twarz mi się uspokoiła, od dwóch tygodni nie miałam na niej żadnych niespodzianek. Zastanawiam się, czy nie ma na to wpływu inneov, który biorę już prawie 6 tygodni. Jednak myślę, że to głównie jej zasługa.

Do styczniowego Glossyboxa był dołączony kod promocyjny do sklepu Yasumi właśnie na Konjac sponge: przy zakupie 4 gąbeczek dostałam 19 zł upustu i przesyłkę gratis. To w jakiej oprawie przyszło moje zamówienie zrobiło na mnie ogromne wrażenie.




Każda z 4 gąbeczek, które zamówiłam kosztowała 19zł. W ofercie są jeszcze większe po 29 zł.
Postanowiłam wypróbować cztery różne rodzaje.

1. Collagen Konjac Sponge - zalecana szczególnie dla skóry suchej i z pierwszymi oznakami starzenia się (tę zamówiłam dla mamy).
2. Bamboo Charcoal Konjac Sponge - zalecana szczególnie dla skóry tłustej, mieszanej i ze skłonnością do powstawania zmian trądzikowych (podobno ma zredukować ilość zaskórników).
3. Pure Konjac Sponge - może być stosowana przy każdym rodzaju skóry, w tym przy skórach hipoalergicznych i bardzo wrażliwych, skłonnych do podrażnień. Zalecana również do mycia noworodków i dzieci (co prawda nie mam dzieci, ale jest to jakby odpowiednik tej, którą otrzymałam z Karmameju)
4. Yam Konjac Sponge - zalecana szczególnie dla cery delikatnej i z przebarwieniami.

Mam nadzieję, że zachęciłam was do wypróbowania tych gąbeczek, bo ja jestem nimi zauroczona i z pewnością wejdą do mojej pielęgnacji na stałe. W zasadzie nie wiem, kiedy teraz używać peelingów, które stoją w szafce, bo moja skóra w ogóle ich nie potrzebuje ;-)

Zamierzacie spróbować przygody z Konjac  Sponge? A może spotkałyście się wcześniej z tymi gąbeczkami? Jak się u was sprawdzają?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz