Kulturalny wtorek


Witam was serdecznie w nowym cyklu pod tytułem kulturalny wtorek. Chciałabym się z wami dzielić tutaj moimi wrażeniami na temat przeczytanych książek, obejrzanych filmów, przedstawień teatralnych, przesłuchanej muzyki i tak dalej...

Dzisiaj opowiem wam o pewnej książce. Książce, która opowiada o czasie.
 
"Zaklinacz czasu" Mitch Albom



Kupiłam tę książkę z trzech powodów: bardzo polecano ją w telewizji, na stronie wydawnictwa znak było akurat mnóstwo zniżek, ale przede wszystkim ze względu na opis z tyłu książki:

Spróbujcie wyobrazić sobie życie bez odmierzania czasu.
Pewnie nie potraficie. Zawsze wiecie, jaki jest miesiąc, rok, dzień tygodnia.
  A jednak przyroda nigdy nie zwraca uwagi na czas. Ptaki się nie spóźniają. Pies nie patrzy na zegarek. Sarny nie martwią się kolejnymi urodzinami.
Tylko człowiek odmierza czas.
Tylko człowiek odlicza godziny.
I właśnie dlatego jedynie człowiek doświadcza paraliżującego strachu, którego nie zniosłoby żadne inne stworzenie.
Strachu przed tym, że zabraknie mu czasu.

To ostatnie stwierdzenie jest tak bardzo prawdziwe, że za każdym razem dostaję gęsiej skórki.

Sposób przedstawienia historii przypomina mi trochę "Opowieść wigilijną". Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie, ale nie łatwo o niej zapomnieć. Nie wstrząsnęła mną do głębi, tak jak zapewniali w telewizji, ale może to dlatego, że się z nią zgadzam w stu procentach i nie musiała zmienić mojego sposobu patrzenia na życie. Uważam, że autor pięknie pokazuje naszą chęć kontroli nad czasem, co niestety nijak się ma do szczęścia.

Naprawdę serdecznie zachęcam do jej przeczytania, bo uważam, że warto i nie będzie to czas stracony ;) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz