Podsumowanie stycznia.

 Styczeń był zdecydowanie miesiącem pracowitym. Jednak można również powiedzieć, że pełnym sukcesów, bo sesja zaliczona :) Był to też miesiąc, w którym dorobiłam się całkiem pokaźnego stosu nowych rzeczy. Zacznę od kosmetyków:

1. Biovax - Serum wzmacniające A+E
2. Ziajka - żel do mycia ciała i włosów dla dzieci
3. Miss sporty - baza i top coat do paznokci
4. Yves Rocher - Hydra Vegetal krem do twarzy <3
5. Yves Rocher - mini balsam waniliowy do ciała
6. Yves Rocher - płukanka malinowa do włosów

W ubraniach też troszkę mi przybyło. Czerwony sweterek i beżowy golf-motyl odziedziczyłam po mamie. Czarna narzuta ze skórzanymi wstawkami i biały ażurowy sweterek nabyłam w Orsay'u z nowej kolekcji. Czerwone kwiatki to zakupowy łup z H&M i zamierzam ich używać do włosów. Może nawet kiedyś takie próby zademonstruję.

 
Poniżej widać styczniowy Glossybox. Jestem zadowolona z 3/5 produktów. Jednak tylko jeden zamierzam stosować regularnie w przyszłości. Który? O tym już niedługo napiszę.

 
I love books <3 Marzy mi się ogromna biblioteczka z regałami od podłogi do sufitu zapełnionymi mnóstwem książek. Na razie powoli zwiększam moją kolekcję. Skorzystałam ze zniżek, które ostatnio oferowało wydawnictwo Znak i zakupiłam takie perełki. Na pewno podzielę się z wami moimi wrażeniami.

 
A ta płyta poniżej, to odkrycie mojej mamy, a ja mogę jej słuchać w nieskończoność. Bardzo polecam^^ Przybliżę wam ją już niedługo.

 
To był zdecydowanie mój najczęstszy styczniowy makijaż oka. Z tego co widzę do zdjęć powinien być on bardziej wyrazisty.
 
 
Na dzisiaj to już wszystko. Zamierzam troszkę nadrobić czas spędzony na nauce, a potem na leniuchowaniu, a więc zapraszam na intensywny blogowy tydzień.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz