Niedziela dla włosów (4)


Dzisiaj zapraszam was na kolejny post z cyklu niedziela dla włosów. Muszę przyznać, że chciałam, aby efekt  był widoczny w niedzielę, ale samymi włosami zajmowałam się od czwartku do soboty. Co z nimi zrobiłam i czy efekty są zadowalające? Oceńcie sami!


Za tydzień czeka mnie wakacyjna podróż, na której moje włosy będą narażone na silne słońce. To, czego najbardziej nie lubię u siebie, to złote, wypalone słońcem włosy. Uważam, że w ogóle mi to nie pasuje. Przez ostatnie kilka lat ratował mnie przed tym Casting Loreala, ale w tym roku postanowiłam dać szansę hennie Khadi ciemny brąz. Samo malowanie henną wyglądało podobnie jak ostatnim razem <klik> . Dwa dni po malowaniu na włosy nałożyłam suchy olejek Nuxe <3, a następnie włosy umyłam szamponem nawilżającym z Yves Rocher i na chwilę nałożyłam odżywkę Garniera Goodbye Damage. Włosy wyschły same, po czym przeczesałam je Tangle Teezerem i końcówki zabezpieczyłam CHI.





A tak przedstawiają się długo oczekiwane efekty ( po lewej bez flesza, po prawej z fleszem):



Na tych zdjęciach z przodu kolor jest bardziej zbliżony do tego, który widać w rzeczywistości. Jestem bardzo zadowolona z efektów i mimo że malowanie henną jest dość uciążliwe, to w najbliższym czasie nie zamierzam powrócić do Castinga. Moje włosy po hennie mają naturalny, niezbyt ciemny odcień brązu, do tego nabrały blasku i miękkości, której ostatnio bardzo mi brakowało.
 

6 komentarzy:

  1. Masz przepiękny kolor włosów <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zasługa henny :) Mój naturalny kolor to coś z pogranicza mysiego blondu/brązu i bardzogo nie lubię, ale od czego są kosmetyki <3

      Usuń
  2. Przepięknie błyszczą i zgadzam się z Justynką - kolor jest śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pieknie nawilzone i dociazone! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne masz włosy i widać, że bardzo o nie dbasz :) U mnie problem z końcówkami - siano łąkowe :) ale jestem w fazie zapuszczania i nie chcę na razie obcinać :)

    OdpowiedzUsuń