Zaręczyny | Jak to jest być narzeczoną?


Stało się. 5 października 2014 roku przyjęłam oświadczyny mojego ukochanego. Przed tym dniem wyobrażałam go sobie na 1001 sposobów, a i tak nie przewidziałam ani dokładnie kiedy, ani jak to się stanie. Jesteście ciekawi jak to u mnie wyglądało i jakie są moje wrażenia? Zapraszam do czytania.

Pierścionek


Muszę się przyznać, że nie zaufałam swojemu mężczyźnie, co do wyboru pierścionka. Jakieś 2 miesiące przed oświadczynami odwiedziliśmy sklepy jubilerskie i oglądaliśmy pierścionki oraz dobraliśmy rozmiar. Wybrałam trzy, ale tak naprawdę najbardziej podobał mi się "ten" jeden, który teraz dumnie noszę. Część z was pomyśli, że to mało romantyczne i że wszystko zepsułam. Jednak z mojego punktu widzenia jest to zbyt drogi zakup i zbyt ważny z punktu widzenia emocjonalnego, żeby mógł być nietrafiony i się nie podobać, a istniało takie ryzyko. Wolałam uniknąć rozczarowania i nie żałuję swojej decyzji.

Miejsce


Zawsze w marzeniach miałam określone wymagania, co do miejsca i zdecydowanie miało to być romantyczne miejsce. Od razu nasuwa się pytanie: "Czyli jakie?". Podam kilka przykładów:

1. Paryż, rozgwieżdżona noc pod wieżą Eiffla.
2. Zachód/wschód słońca na plaży.
3. Romantyczna kolacja przy świecach w eleganckiej restauracji.
4. Piknik w środku lata w jakimś odludnym miejscu pośród zbóż.

Pozwolę sobie stwierdzić, że większość kobiet marzy o oświadczynach w takiej scenerii. Jednak nie wzięłam wcześniej pod uwagę, że same oświadczyny są tak romantyczne, że to one czynią miejsce romantycznym.

Moje odbyły się w korytarzu naszego mieszkania w otoczeniu walizki i torby, ponieważ byłam na weekend u rodziców. Tak zupełnie się tego nie spodziewałam, że kiedy zobaczyłam mojego ukochanego klęczącego na  kolanie z pierścionkiem w jednej ręce i różą w drugiej, pytającego, czy zostanę jego żoną, to autentycznie mnie zatkało i nie byłam w stanie przez moment odpowiedzieć. Potem zjedliśmy przygotowaną przez niego kolację przy świecach i lampce wina.

Wspólne życie przed i po


W zasadzie nie mam dużego doświadczenia w życiu po, bo to zaledwie tydzień, ale miałam i mam pewne podejrzenia, które przez ten tydzień się sprawdziły. Razem jesteśmy już od ponad 4 lat, a ślub planujemy dopiero po skończeniu studiów, czyli za mniej więcej 3 lata. I tak naprawdę to w codziennym życiu nie zmienia się nic, kochamy się tak samo mocno, kłócimy się o te same drobiazgi. Jednak świadomość, że mogę go nazwać swoim narzeczonym jest dla mnie bardzo ważna i ta pewność, że ja jestem jego, a on jest mój wraz z tym kolejnym etapem naszego związku jest silniejsza.

To by było na tyle. Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, to śmiało pytajcie, a jeśli tak jak ja jesteście już po zaręczynach, to proszę napiszcie, jak to było u was. Chętnie poczytam.

8 komentarzy:

  1. Gratulacje! Dla mnie też nie liczy się miejsce, lepszy zaskok :D Swoją drogą, jakby tak mój przygotował mi kolację to by było coś... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Kolacja to było zdecydowanie coś, bo normalnie to broni się rękami i nogami od gotowania.

      Usuń
  2. ja nie chciałam żadnych romantycznych kolacji bo to dla mnie zbyt oklepane i ogólnie nie miałam ani wyobrażenia ani "wymagań" co do tego dnia :) Również zostałam tak zaskoczona że przez chwilę nic nie mogłam powiedzieć :D A co do pierścionka to nie chciałam absolutnie klasycznego "cycka" bo wszyscy takie mają za to bardzo chciałam żeby miał niebieskie oczko i taki też dostałam na szczęście o idealnym rozmiarze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierścionki z niebieskimi oczkami są jednymi z ładniejszych, ale ja właśnie marzyłam o czymś klasycznym, chociaż wydaje mi się, że ten, który wybraliśmy, jest i tak dość nietypowy;)

      Usuń
  3. Gratulacje, chyba kazda kobieta marzy o romantycznych zareczynach. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
  4. ja miałam dokładnie tak jak Ty, też sobie zawsze wyobrażałam jakieś romantyczne scenerie, a tak naprawdę najpiękniejsze oświadczyny są właśnie w naszym życiu codziennym,a nie tym z filmów..ja zostałam poproszona o rękę też prawie na walizkach,po moim powrocie z Holandii :) byłam w szoku!:) fajnie,że sama sobie wybrałaś pierścionek, ja żałuję, że sobie sama nie wybrałam,bo mój nie bardzo mi się podoba..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojej mamie też się nie podobał pierścionek, więc może dlatego od razu wiedziałam, że swój chcę wybrać sama :)

      Usuń