"Dowód" Eben Alexander


Tę książkę przeczytałam już dość dawno, chyba jakoś w wakacje. Jednak cały czas odkładałam jej recenzję na blogu. Teraz, kiedy zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, wydaje mi się, że nie mogłam trafić na lepszy czas do zachęcenia was do jej przeczytania.


Część opisu z tyłu książki:

Przez tydzień pozostawał w głębokiej śpiączce z minimalnymi szansami na wyleczenie. Jego mózg praktycznie przestał funkcjonować, a ciało nie reagowało na żadne bodźce. Kiedy jego świadomość utonęła w mroku, stało się coś czego jako naukowiec nie mógł się spodziewać. Odkrył Niebo.

Eben Aleksander, znakomity neurochirurg i szanowany wykładowca  Harvardu, przez lata pozostawał sceptyczny do zagadnień wiary. Swoje życie poświęcił nauce i ufał jedynie faktom. Pod wpływem dramatycznego zdarzenia musiał jednak przewartościować swoją racjonalną wizję świata. Dotknął najważniejszej tajemnicy.


Książka przedstawia zarówno relację członków rodziny, co działo się z Ebenem w naszym świecie, jak i to, co przeżywał on sam, będąc w śpiączce. Jego wizja zaświatów jest niezwykle piękna. Nie da się oddzielić tej relacji od wiary w Boga, ponieważ wtedy cała książka byłaby rodzajem fantastyki i smutnym dowcipem dla ludzi, którzy w to uwierzą.
W dzisiejszych czasach, kiedy ludzie zapominają, co w Świętach jest najważniejsze, a w głowach mają głównie pogoń za prezentami, górą świątecznych potraw, kolejnymi świątecznymi ozdobami, które mają wprowadzić odpowiedni nastrój do domu, myślę, że warto spróbować się zatrzymać i przeczytać, choćby tę książkę, która  może nie zrewolucjonizuje naszego podejścia do życia, ale skłoni do przemyśleń, czy chcielibyśmy w to wierzyć, czy nie nadałoby to naszemu życiu większego sensu.
To nie jest tak, że podchodzę, do tej książki bezkrytycznie, bo sama nie wiem, czy tak zupełnie wierzę w to, co opisuje autor. Tak naprawdę nasz mózg jest nadal jedną wielką tajemnicą i możliwe jest to, że te wszystkie podobne wizje osób będących w śmierci klinicznej są związane z naszymi marzeniami, nawet podświadomymi, o życiu po śmierci i w tej sytuacji po prostu o tym śnimy. Z drugiej strony chcę wierzyć w to, że moje..., nasze życie nie kończy się na tym świecie i to wszystko ma większy sens.

Podsumowując, po prostu polecam wyrobić sobie swoje własne zdanie na temat "Dowodu".

Czytaliście już tę książkę czy może zamierzacie przeczytać? A może trafiliście na coś podobnego?

3 komentarze:

  1. Ja polecam Rozdroża Williama P. Young chociaż bardziej mi się podobała Chata tego samego autora :) a Dowodu nie czytała ale może się skuszę po nowym roku :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam i pierwszy raz o tej książce słyszę u Ciebie. Akurat szukam nowych lektur do poczytania,więc chyba się skuszę aby ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam kilka miesięcy temu i mega się zdziwiłam, gdy zobaczyłam promocję w Empiku. Twarda okładka, no na bogato :D niestety nie przekonała mnie ta książka... Zasiała sporo wątpliwości, a jak wiadomo, cierpię na tanatofobię... Brr

    OdpowiedzUsuń