"Zostań, jeśli kochasz"


Wczoraj zaproponowałam mojemu ukochanemu wieczór filmowy. Jednak kiedy usłyszał, że chcę obejrzeć "Zostań, jeśli kochasz", nie był wniebowzięty. Napotkałam opór poparty słowami "Nie chcę oglądać czegoś na podobieństwo "Gwiazd naszych wina". Zrobiłam smutną minkę i po chwili udało mi się go przekonać;) Czy było warto?



Opis filmu (źródło Filmweb):
Mia Hall (Chloë Grace Moretz) to nieśmiała, niezwykle utalentowana dziewczyna, która stoi przed najtrudniejszym życiowym wyborem. Jeśli zdecyduje się opuścić dom by podążać za muzycznymi marzeniami, straci miłość swojego życia. Wszystko zmienia się w wyniku pewnego wydarzenia, a Mia zawieszona przez jeden dzień między życiem a śmiercią musi zdecydować, po której stronie zostanie.

Zanim podzielę się z wami swoją opinią poproszę was o posłuchanie tej piosenki:



Na wstępie powiem, że film mi się podobał i polecam go, ale tylko wtedy, kiedy macie ochotę na smutny film. Nie da się ukryć, że jest to dramat, chociaż zakończenie jest z jednej perspektywy szczęśliwe. "Zostań, jeśli kochasz" to film o miłości, zarówno tej rodzinnej, jak i damsko-męskiej. Sama historia miłosna nie jest wielce oryginalna, a wręcz jest typowa dla książek z działu dla młodzieży. Takie historie opowiedziane w umiejętny sposób mają przynajmniej dla mnie swój urok i pozwalają na przypomnienie sobie własnych, czasami trochę mniej idealnych, co nie znaczy, że mniej pięknych, analogicznych chwil.

Motyw ze śpiączką i byciem na granicy życia i śmierci skojarzył mi się z filmem "Jak w niebie", chociaż został on pokazany w zupełnie inny sposób. W trakcie filmu bohaterka, ale również i my widzowie, jesteśmy przekonywani o tym, że decyzja o życiu czy śmierci zależy od nas. Pragnienie życia potrafi działać cuda, a stany załamania łatwo mogą nas zaprowadzić do kresu naszego życia. Jednak, jak można chcieć żyć, kiedy straciło się prawie wszystko, na czym nam zależało? "If I stay" moim zdaniem bardziej odzwierciedla ducha filmu niż polskie tłumaczenie tytułu. Ma w sobie więcej tajemniczości i niepewności, którymi tak naprawdę kończy się ten film. Pozostawia w zawieszeniu pytania. Jeśli zostanę, to co mnie tu jeszcze czeka? Jeśli zostanę, to jak sobie poradzę? Mia zadawała je sobie zapewne wiele razy, zanim podjęła decyzję. Czy wybrała słusznie? Musicie ocenić sami po obejrzeniu filmu.

Widzieliście ten film? Podobał wam się czy jednak nie? Wyciągnęliście jeszcze inne wnioski z niego? Podzielcie się swoimi wrażeniami.

2 komentarze:

  1. Byłam, wdziałam i się w tym filmie zakochałam. A przede wszystkim pokochałam moje życie jeszcze bardziej za to że jest :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń