Wiosna | Czas na zmiany w pielęgnacji

Mamy wiosnę, chociaż na razie jeszcze trochę zawstydzoną. To nam się pokazuje, to znowu chowa za deszczowymi chmurami. Mimo wszystko uśmiech aż pcha się na nasze usta, kiedy widzimy piękną zieleń i słyszymy śpiewające ptaki. Przyroda się odradza, więc pora zadbać o nasze cielesne odrodzenie! 


1. Nawilżanie

Zimą lekko przesuszona skóra nie stanowi zbyt dużego problemu, ponieważ możemy ją schować pod długim rękawem lub pod grubymi rajstopami. Wiosną już nie. Powinniśmy wyrobić w sobie nawyk codziennego stosowania balsamów lub olejków. Jeśli zaczniemy robić to już od dzisiaj, to po kilku dniach takiego regularnego smarowania zobaczymy efekty (moja skóra stała się odczuwalnie delikatniejsza już po trzech dniach!). 

Balsamy, które polecam i linki do ich opinii na wizażu:

2. Złuszczanie

To bardzo ważny punkt pozimowej pielęgnacji. Pomoże zedrzeć zszarzały, niedotleniony naskórek, uwolni wrośnięte włoski przed depilacją, jak również pozwoli na lepsze wnikanie składników z balsamów czy olejków. Osobiście lubię te peelingi, które zawierają w swoim składzie olejki i pozostawiają wyczuwalny film na skórze po kąpieli. Tej wiosny ze  składników z własnej kuchni zrobię słynny peeling kawowy:



Chcę go stosować raz w tygodniu głównie ze względu na działanie ujędrniające na uda i pośladki (mam nadzieję, że również przy nawilżaniu nie zapominacie o tym atucie kobiecości:-)) Więcej o peelingu kawowym i jego właściwościach <tutaj>. Dla wzmocnienia ujędrniającego efektu po nałożeniu peelingu zawinę uda w folię na 15 minut oraz codziennie będę szczotkować ciało na sucho. O efektach na pewno was poinformuję, ale zachęcam również do podjęcia takiego wyzwania razem ze mną, w końcu wiosna to czas na zmiany!


3. Depilacja

To jedna z najmniej przyjemnych czynności, ale kto z nas nie lubi gładkich nóg? Pomijając względy estetyczne, takie nogi zdecydowanie przyjemniej się dotyka. Zachęcam was, jeśli jeszcze tego nie próbowałyście, zdecydować się na plastry z woskiem lub zakup depilatora zamiast katowania swoich nóg maszynką do golenia. U mnie zdecydowanie lepiej sprawdza się ten drugi. Posiadam Braun Silk-epil 7 z końcówkami do stosowania w przeróżnych miejscach oraz końcówkę golarkę, ale najczęściej używam tej klasycznej. Polecam za to szukanie depilatora z lampką podświetlającą depilowane miejsce, bardzo ułatwia to depilację w trudnych warunkach oświetleniowych :) Minusem depilacji są wrastające włoski, ale można z tym wygrać, a efekt utrzymujący się około dwóch tygodni i osłabienie włosków są niezastąpione.


4. Twarz

Nie możemy zapomnieć o naszej wizytówce. Oprócz codziennego uśmiechu, bez którego nawet najcudowniejszy makijaż nie będzie zachwycał, pamiętajmy o systematycznym nawilżaniu i złuszczaniu. Przede wszystkim jednak powinniśmy zainwestować w filtr do twarzy o wysokim faktorze (najlepiej 50). Opalona twarz prezentuje się na pewno pięknie, ale zniszczenia wywołane przez promienie UV już nie. Ten zakup jeszcze przede mną i teraz mam do was pytanie, czy stosowaliście, któryś z tych dwóch produktów:
Waham się, który kupić, ponieważ Ziaja kusi ceną, ale La Roche Posay ma lepsze opinie i nie wiem, czy zaryzykować, czy od razu kupić produkt, który się sprawdzi.

Warto też sięgnąć po lżejsze produkty do makijażu. Zamiast ciężkich podkładów zachęcam do wypróbowaniu produktów mineralnych (moja recenzja Annabelle Minerals) lub przejścia na kremy typu BB lub CC. 

5. Włosy

Tej wiosny zachęcam do olejowania. To pierwszy krok do piękniejszych włosów. Na suche lub mokre włosy należy nałożyć olej (ten, który mamy w kuchni: oliwa z oliwek, olej rzepakowy, olej z pestek winogron lub inny, który aktualnie posiadamy), włosy zawinąć w koczek ślimaczek i schować go pod czepek i ręcznik na godzinę. Następnie umyć włosy. Jeśli nigdy tego nie robiliście, ale jesteście zainteresowani tematem, to polecam blogi Blondhaircare i Anwen, gdzie dowiecie się wszystkiego dokładnie.

6. Ręce i stopy

Nie wolno nam o nich zapominać, ponieważ one zimą również nie były przez nas dobrze traktowane. Znowu będę marudzić o systematycznym nawilżaniu i złuszczaniu(choć to głównie w przypadku stóp), ale to naprawdę podstawa.

Stopom warto zafundować pedicure, podczas którego kosmetyczka wyprowadzi nasze stopy z zimowego letargu, a my będziemy musieli tylko dbać, żeby ten efekt utrzymać. Warto szukać kremów z dodatkiem mocznika, który rewelacyjnie nawilża (sprawdzone!).

Zanim pomalujemy paznokcie wiosennym lakierem zadbajmy o nasze ręce. Kremów do rąk w sklepach jest mnóstwo i nadal szukam takiego, którego pokocham bezwarunkowo, co nie zmienia faktu, że używam ich regularnie. Tego nie zamierzam zmieniać. Zmianą jest natomiast przerwa w malowaniu paznokci, podczas której przez dwa tygodnie utwardzałam płytkę odżywką Eveline 8w1, a w tej chwili odżywiam przy pomocy produktu Joanny Oleje Świata. Mam nadzieję, że pomoże mi to zwalczyć rozdwajanie paznokci.


Tyle o zmianach w pielęgnacji na wiosnę, do których was zachęcam i które sama planuję. A czy was wiosna motywuje do takich zmian? Któreś z moich pomysłów, rad planujecie wcielić w życie, a może cały czas je stosujecie lub macie swoje własne? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz