"Slow fashion. Modowa rewolucja"

Po letniej przerwie wracam do was z recenzją książki, przed której kupnem bardzo długo się broniłam. Dlaczego? Chyba po prostu z przekory, chęci pójścia pod prąd. Poza tym jakoś nie wierzyłam, że znajdę w niej lepszy sposób na uporządkowanie swoich ubrań, niż ten, który do tej pory realizowałam. Ciekawość jednak zwyciężyła i nie żałuję.

Muszę przyznać, że te wszystkie pozytywne opinie krążące w internecie nie są przypadkowe. Książka Joasi jest kopalnią motywacji oraz pożytecznych wskazówek na temat budowania własnego stylu. Czytając ją czułam chęć działania natychmiast, co u mnie, mistrzyni prokrastynacji, jest niezwykłe.

Co udało mi się uzyskać, postępując zgodnie z poleceniami autorki? No... może prawie zgodnie z poleceniami autorki, bo nie byłam tak bezwzględna przy wyrzucaniu ubrań. Mimo to moja garderoba przejrzała. Przede wszystkim zobaczyłam tendencje kolorystyczne i ulubione fasony. Teraz większość rzeczy do siebie pasuje, a ja, mimo że wybór mam nadal duży, to szybciej komponuję zestawy. Nie jest idealnie i możliwe, że nigdy nie będzie, ale jestem na dobrej drodze. Zobaczyłam też czego mi brakuje i spacer po galerii handlowej z konkretnym celem był dużo mniej męczący i zdecydowanie tańszy:) Dowiedziałam się też wielu interesujących rzeczy na temat materiałów, z których są zrobione nasze ubrania, a uwierzcie mi, że można mnie nazwać analfabetą materiałowym, więc takie informacje, przedstawione w przystępny i uporządkowany sposób, są dla mnie na wagę złota.

Uważam, że pieniądze wydane na tę książkę, to bardzo dobrze zainwestowane środki, a czas poświęcony na lekturę będzie owocował przez najbliższe lata. Na pewno jeszcze nie raz zajrzę do wnętrza "Slow fashion". A wy czytaliście tę książkę? Zrobiła na was wrażenie? A może znacie inne tego typu książki, warte polecenia?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz